sobota, 4 marca 2017

Od Soran Do Willa

Drugiego dnia po moim dołączeniu do stada zostałam zaproszona do jaskini naszej alfy na ważne zebranie. Nie wiedziałam o co może chodzić ale gdy doszłam do jaskini Rose okazało się że przyszłam tam ostatnia.. To znaczy (na szczęście) ona jeszcze nie przyszła ale inni już tam na mnie czekali. Był tam Savier, dwa basiory i jakaś wadera których jeszcze nie miałam okazji poznać. 
- Część wszystkim! - wrzasnęłam z entuzjazmem. 
 Po chwili nastała cisza. Poczułam się trochę niezręcznie więc odeszłam trochę na bok. Parę chwil później podeszła do mnie wadera uśmiechając się do mnie. 
- Witam. Jestem Coco, a ty? 
- Soran. - odpowiedziałam z ulgą że jednak nie zostałam do końca zignorowana - Też jesteś tu nowa? 
- Tak. 
- Chcesz się zaprzyjaźnić? 
- Pewnie, czemu nie? - odpowiedziała z lekkim uśmiechem. 
 Wtem pojawiła się Rose a z nią jakiś wilk. Wyglądał na trochę przerażonego ale nie wydawał się być słaby. Miał białe umarszczenie z czerwonymi śladami w pewnych miejscach. Zaciekawiło mnie to.
- Witajcie moje wilki. Zwołałam was tutaj aby wspólnie powitać nowego członka naszej watahy... A właśnie. Mogę zapytać o twoje imię? 
- Will... 
- A więc tak jak już mówiłam to jest Will. Jest nowym członkiem stada. Mam nadzieję że dobrze się nim zajmiecie. A teraz jeżeli pozwolicie pójdę odpocząć. Możecie się rozejść. 
 Wychodząc postanowiłam pogadać trochę z willem by zyskać nowego przyjaciela. Wybiegłam przed niego i zawołałam:
- Hejka nowy! 
- Łaa! - odskoczył na bok - Nie strasz mnie tak...
- Więc.. Jesteś Will tak? 
- Tak. 
- A ja jestem Soran! Miło mi cię poznać - zaśmiałam się lekko. - Może cię oprowadzić? 
- A chciałabyś? 
- No jasne! Tylko.. 
- O co chodzi? 
- Bo widzisz.. Tak jakby.. To nie wiem jeszcze gdzie co dokładnie jest bo też niedawno dołączyłam - uśmiechnęłam się głupio. 
- Eh?! Mówisz poważnie? 
 - Ale równie dobrze możemy rozejrzeć się razem, prawda? 
- No.. Nie mam nic przeciwko. 
                                        < Will? >

środa, 1 marca 2017

Od Atrium Do Willa i Dark

- Lukka ! - wesoło podbiegłem do basiora.
- Czego ?
- Jak zawszę, kochany ! To jest Coco, nowa wadera w watasze.
- Miło poznać ? - Wadera schowana za mną wychyliła się.
- Mi też miło. Atrium mi o tobie mówił.  - Odwróciłem się do niej.
- Mówiłem ? hehe. Lukka to tak naprawdę miły gość. - Podszedłem bliżej do wilka.
- To co dziś jemy ?
- Dziś mogę zaproponować ci nogę łosia. - Wiedział że to moja ulubiona część. Wilk oderwał kawał mięsa i rzucił mi go pod nogi.
- A Ty CoCośtam co chcesz ?
- Ja ?
- Nie, ten łoś. - Basior wskazał łapą na resztki zwierzyny.
- Hahaha, Lukka nie wiedziałem że jesteś aż taki żartowniś.
- Wszystko mi jedno, nie jestem aż taka wybredna. - Coco uśmiechnęła się sztucznie. - Możemy pogadać Atrium ? - Spojrzała na mnie i skinęła głową na bok.
- Zaraz wracamy.

- Coś się stało ?
- Chyba Lukka mnie nie lubi .. - wadera spuściła wzrok zasmucona.
- Ejjj, to w cale nie tak. - uśmiechnąłem się do niej. - On zawsze zachowuje się w ten sposób do nowo poznanych wilków.
- Na pewno ?
- Na 100%

  Wzięliśmy się więc za posiłek. Gdy nagle nasza Alfa zwołała nas na powitanie nowego wilka w stadzie.
- Jestem głodnyyhhyyhyyy..
- Atrium ! - Lukka i Coco wypowiedzieli moje imię.
- Wow, to dopiero zmowa, co za dobrzy przyjaciele. - Zrobiłem smutną minkę i ruszyliśmy za głosem alfy.
 Usiedliśmy w około i powitaliśmy nowego basiora.
- A więc to jest Will. - Całkiem spoko myślę. Uśmiechnąłem się.
- Mam nadzieje że szybko uda ci się tu znaleźć. Zawsze możesz na nas liczyć.
- Dzięki. - Odpowiedział.
- To może ja szybko pokażę ci tereny watahy.
- A wiec chodźmy.
- Co cię tu sprowadza ?
- Wydarzyło się coś o czym ciężko mi mówić.. uciekłem bo musiałem. Ale cieszę się że znalazłem coś nowego.
- Rozumiem.. Też się cieszę. - Przeszliśmy się po watasze i wróciliśmy do centrum.
- To ja zaraz wracam. Poczekaj. - Zostawiłem Willa i ruszyłem po resztę mięsa które zostawiłem z polowania Lukki. Gdy wróciłem zobaczyłem jeszcze jednego wilka. - Co za dobry dzień w naszym stadzie ~


                                        < A więc tak, myślałem by pisać z Willem teraz by Lukka pisał z Coco ale                         jest jeszcze Dark :D wiec na razie możemy pisać we 3. Mam na myśli Willa i Dark :) >

poniedziałek, 27 lutego 2017

Od Dark do Willa

 Byłam zrozpaczona tym co zrobił mój brat. Moim celem było odnalezienie go. Podczas poszukiwań coraz bardziej oddalałam się od domu. Will mógł
być wszędzie , a ja traciłam nadzieję że go znajdę. Po długim czasie poszukiwań byłam wyczerpana i nie wiedziałam gdzie jestem. Stwierdziłam że mimo to będę kontynuować poszukiwania.
Trochę potem, położyłam się i zasnęłam. Po obudzeniu spostrzegłam jakaś watahę.
Dostrzegłam w niej dosyć znanego
mi wilka. Nie byłam do końca pewna czy to Will , ale postanowiłam to sprawdzić.
Nawet nie zdążyłam nic powiedzieć, a Will odwrócił się w moją stronę i ze zdziwieniem
spytał:
- D-Dark co ty tu robisz?
- Wszędzie cie szukałam - odpowiedziałam
- Will westchną cicho po czym
powiedział cicho:
-Wracaj do domu...
-Ale ja chce zostać z Tobą - wyjąkałam
-A ja nie chce Cie skrzywdzić - powiedział basior ze smutną miną.
Naszą rozmowę przerwała wilczyca z pawim ogonem.
-Witaj mam na imię Rose, jestem Alfą tej watahy. Jak masz na imię?
-Jestem Dark - odpowiedziałam
niepewnie
-Co tutaj robisz? Nie powinnaś być z rodziną i resztą swojej watahy?
-Ja odeszłam i postanowiłam
szukać mojego brata Willa.
-Więc może dołączysz do mojej
watahy?-Zapytała
-Chętnie! - odpowiedziałam uradowana.
Po tej rozmowie Rose przedstawiła mnie reszcie watahy a potem poprosiła Willa żeby mnie trochę oprowadził. Po tych wszystkich zdarzeniach dzień nareszcie dobiegał końca. Byłam zmęczona i wyczerpana. Poszłam z Willem do jaskini po czym wtulona w niego zasnęłam. Will tylko się uśmiechną i też zasną.
                                                        < Dokończysz braciszku ? > 
 Zapraszam do głosowania w ankiecie na temat konkursu
                                                      ~  Rose
 Witamy nową waderę w naszym stadzie ! Dark
     ~ Alfa Rose

Od Willa do całej watahy

Nie mogłem złapać tchu. Uciekałem jakby się za mną paliło. Chciałem czym prędzej oddalić się od tamtego miejsca... Miejsca, które od dzisiaj będzie dla mnie całkowicie obce. Miejsca, które stanie się niedostępne dla mojej osoby... Musiałem uciekać z własnego domu... Z rodzinnej watahy. Nie wyrzucili mnie. Sam odszedłem. Nie mogłem tam zostać... Nie po tym co się stało. A to wszystko z mojej winy.
Zatrzymałem się po środku jakiegoś lasu. Gdzie ja byłem? Nie wiem... Ile już biegłem? Nie wiem! Dokąd zmierzałem? Też nie wiem! To co zrobiłem było bez sensu... Może nie powinienem uciekać? Nie. Dobrze, że odszedłem... Tak będzie lepiej... Lepiej i dla mnie i dla mojej rodziny. Spuściłem łeb na dół, a po moim pysku popłynęła samotna łza.

- Cholera! - wydarłem się na cały las. Czemu to tak boli? Czemu to wszystko przytrafiło się właśnie mnie? Byłem za razem smutny i wściekły... Wściekły na samego siebie za to co zrobiłem... Nie. Byłem wściekły na kogoś innego. Tego potwora który... Który po części jest mną. Westchnąłem cicho. Tego kim jestem nigdy nie zmienię. Nie potrafię. Nikt nie potrafi. Ale może dałoby się zacząć od początku? Tak jakby nic nigdy się nie wydarzyło. Gdybym tylko wiedział jak...

- Hej. - usłyszałem głos tuż nad sobą. Podskoczyłem jak oparzony i odwróciłem się do tyłu. Przede mną stała wadera o złoto-białym futrze i fioletowym, pawim ogonie. Jej spojrzenie wydawało się być łagodne i pełne zaciekawienia - Jestem Rose. Zgubiłeś się?
- J-Ja... - Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Może to jest właśnie taka szansa o której wcześniej myślałem? Ona może znać jakąś watahę do której mógłbym dołączyć. Obym tego nie zepsuł. - To znaczy... Nie, nie zgubiłem się. Szukam... Szukam stada do którego mógłbym dołączyć. Znasz jakieś?

Wadera zaśmiała się perliście.

- Tak znam. - uśmiechnęła się - Właśnie stoisz przed jego Alfą.
- Ah... - o raju gdybym wiedział od razu... - Przepraszam...
- Za co? - spytała rozbawiona
- No... Powinienem się odnosić do Alf z większym szacunkiem.
- Przecież nic się nie stało. - powiedziała. Jeśli ona jest przywódcą tego stada to to jest wataha idealna. Miła Alfa... Ciekawe jacy są inni członkowie? - To co? Nadal jesteś zainteresowany dołączeniem?
- Jasne! - ucieszyłem się.
O wiele łatwiej będzie żyć w miejscu w którym nikt nie wiedział o... twoich wpadkach. Tak. To będzie nowe, lepsze życie. Mam przynajmniej taką nadzieję.
- To chodź.
Nie minęło wiele czasu, gdy byliśmy już na miejscu. Siadłem na środku polany i rozejrzałem się dookoła. To było piękne miejsce.
- Widzę, że ci się podoba. - powiedziała Rose - Ale zanim się rozgościsz to może poznałbyś resztę?
- Zgoda - ucieszyłem się. Wreszcie poznam kogoś z mojej nowej watahy...

Nie całe pięć minut później stałem przed wszystkimi członkami stada. Nie licząc mnie i Rose była ich piątka. Dwie wadery: jedna o ciemnobrązowym futrze i pięknych złotych oczach, a druga o różowo-białym umaszczeniu z ciemnymi dodatkami. Oprócz wader była trójka basiorów. Dwoje o biało-czarnym futrze i jeden w rudo-białym kolorze. Moją uwagę przykuły czarny pióropusz na grzbiecie jednego z biało-czarnych basiorów i błękitne pióra pozawieszane na sznurku u tego rudego. Zacząłem jednak przyglądać się waderze o ciemnym futrze. Jej oczy... Wydawały mi się znajome. Ale skąd? Byłem pewien, że nigdy nie widziałem się z tą wilczycą... Ale te oczy. Takie same miała mija matka...
- Halo? Słuchasz co mówię? - Rose wyrwała mnie z zamyślenia
- Umm... Przepraszam. - wybąkałem
- Pytałam cię jak masz na imię. Bo w tym wszystkim zapomniałam się dowiedzieć - wytłumaczyła Alfa
- Will... - powiedziałem cicho
- A więc jak już mówiłam to jest Will. - zaczęła z powrotem Rose. - Jest nowym członkiem stada.
Wszyscy obecni spojrzeli na mnie. Niektórzy wydawali się ciekawi, a od innych było czuć obojętność. Uśmiechnąłem się lekko do członków mojego nowego stada. Od dzisiaj jestem jednym z nich.

<obojętnie jaki wilk dokończy XD>

Od Soran Do Saviera


 Niedawno doszłam do watahy i nie wiedziałam gdzie co się znajduję więc postanowiłam udać się do naszej alfy Rose , aby zapytać się o pomoc. Wchodząc do jej jaskini natknęłam się na przystojnego wilka, który miał pięknie dwukolorowe oczy. Kiedy się na mnie spojrzał jego wyraz twarzy wyglądał jakby chciał powiedzieć "A to kto? Gah.. Pewnie znowu będę musiał się użerać z kimś nowym " ... a bynajmniej według mnie. Po chwili podszedł do mnie niepewnie i zapytał się:
-To ty jesteś tą nową? Soran.. prawda? 
- Wow ! Skąd wiedziałeś? Jesteś kimś w rodzaju wudu-śmudu.. czy jakoś tak? 
-Eh.. nie. Domyśliłem się ponieważ Rose kazała mi się tobą zająć. Nazywam się Saveryn ale wolę byś zwracała się do mnie Savier. 
-Aa.. Już rozumiem. Więc od czego zaczynamy? 
                                                                                     < Sav ? > 

niedziela, 26 lutego 2017

Od Coco Do Atrium

   Spacerowałam po górach, szukając watahy która mnie przyjmie. Ślizga nawierzchnia i strome skały teraz nie wyglądają na dobry pomysł.. teraz. Postawiłam niepewny krok na kolejnym kamyku, straciłam równowagę i zaczęłam spadać ! - AAA !!! - Zatrzymałam się wbita w drzewo. 
  - Nic ci nie jest ?! - Usłyszałam głos wadery. - Możesz wstać ? - Podniosłam wzrok. Przede mną stała piękna wadera z pawim ogonem. - Jestem Rose. - Uśmiechnęła się. Podniosłam się z ziemi. - Ja jestem Coco. Spokojnie, dość często spadam ze skał. Hahaha. - CO JA WYGADUJĘ! W panice zakryłam swój pyszczek. Niemądra ja. - Oh, nie obawiaj się mnie. Jestem alfą tej watahy. Chętnie pomogę ci i udostępnię jaskinie oraz pomoc medyczną. Myślę że twoja tylna łapa nie ma się najlepiej. 
 - co ? - ah, teraz czuję. Gdy rozmawiałam z waderą nie czułam bólu, raczej zawstydzenie.. - Dziękuję ci. Rose. - Podałam jej łapę na przywitanie. Odwzajemniła gest i pomogła mi dotrzeć do watahy. Zatrzymałyśmy się przy wodopoju. - Poczekaj tu na mnie. - Położyłam się na trawie i spojrzałam na lustro wody. W odbiciu zauważyłam coś dziwnego .. czy to wilk ? 
  - Kim jesteś ? - Zapytałam. - Nie musisz wiedzieć. - z hukiem wskoczył do wody. - Jestem Atrium. - Basior wyszedł z jeziora i podszedł bliżej. Spojrzał na mnie jak na jedzenie. Trochę się przestraszyłam. - ale mnie nie zjesz ? - Głupie pytanie, ale chcę mieć pewność. - Hahahaha... wyglądam na takiego ??? Nie widziałaś Lukki ! - Czy to było aż tak zabawne ? - Trochę ... - Usłyszałam jak ktoś do nas biegnie wiec podniosłam się na łapach. - To Rose ! - Wadera stanęła między mną a Atrium. - Szukałam cię ! - Zdyszana Rose spojrzała się na wilka. - To jest Coco, i potrzebuje opatrzenia łapy. - Wiec po co jestem ci potrzebny ? Jesteś medykiem. - Chciałam byś poznawał nowe wilki. Poza tym jesteś silny, więc możesz mi pomóc. - Uśmiechnięta Rose wyjaśniła nam na czym będzie polegać ta operacja. Basior chwycił moją nogę zębami. - Tylko mnie nie ugryź.. Proszę. - A Rose zaczęła szeptać zaklęcie regeneracyjne. - Teraz Atrium potrzebuję jej krwi. - COOOOO !?? - Basior zacisnął zęby. - A prosiłam.. bez gryzienia. - Przepraszam cię Coco, ale teraz będzie tylko lepiej. - Atrium wypuścił moją łapę z uścisku. Rose miała rację, rana zniknęła a ja już nie odczuwałam bólu. - Dziękuję ci. Czy mogła bym zostać tu na dłużej ? - Spojrzałam w niebieskie oczy wadery. - Ależ oczywiście, przyjemność po mojej stronie. A teraz wybaczcie mi, mam parę spraw do zrobienia. - Artium pokłonił się a Rose odeszła. - A więc. Jesteś Coco ? - Tak ! Przepraszam że nie przedstawiłam się wcześniej. - Nie szkodzi, jakoś ci wybaczę. - Basior uśmiechnął się nonszalancko. - Myślę że Lukka już wrócił z polowania. Chodź zapoznam cię z moim kolegą. 
           

                                         < Atrium >

Oraz Coco ! Bardzo się cieszę że ta wataha jeszcze nie umarła ! 
                                  
   
 ~ Rose
Witamy Soran nową waderę w naszej watasze 


       ~ Rose
 Wszystkie nie aktywne wilki zostają przeniesione do zakładki Nieobecnych !
                                              ~ Rose

sobota, 25 lutego 2017

Witamy cię w naszych szeregach Will !

                          Wasza alfa Rose ~ 

czwartek, 2 kwietnia 2015

Od Shashy Do Rose

Szłam bezradnie po jakimś lesie, łapy mi odpadały aż nareszcie dotarłam do polany z wodopojem, napiłam się i postanowiłam przenocować. Rano wisiała na de mną kremowa wilczyca z ogonem podobnym do pawiego pióra.
-Cześć jak się nazywasz?
spytała wadera.
-Sasha.
Odpowiedziałam trochę przerażona.
-Miło mi
-Mi też
-Mam pytanie
-tak?
-Należysz do jakiejś watahy?
Spytała.
-Raczej należałam, Ehh
-Więc.. zapraszam cię do mojej!
-Naprawdę?!
-Tak
-Och cudnie! ale nadal nie znam twojego imienia.
-Och gdzie moje maniery! jestem Rose. Na pewno jesteś bardzo zmęczona, zaprowadzę cię do twojej jaskini.
<Rose?>

piątek, 20 marca 2015

Witamy cię w naszej watasze Sasha ! Baw się dobrze !

Od Moon Do Iskrany

Słyszałam, że do watahy dołączyła nowa wadera. Dlatego chciałam ją powitać. Kiedy ją zobaczyłam podeszłam do niej i powiedziałam:
- Słyszałam, że niedawno dołączyłaś.
- Tak, jeszcze nie wiem co gdzie jest...
- Oprowadzić cię?
- Jakbyś mogła... - odpowiedziała.
- Tak w ogóle nazywam się Moon. - powiedziałam.
- Ja Iskrana.
- Dobra idziemy.
Zaczęłyśmy iść. Kiedy już ją oprowadziłam zapytałam:
- Znasz wilki które są w tej wataszy?
- Nie.
- To niedługo poznasz.

<Iskrana?>

środa, 11 lutego 2015

Od Rose Do Deux'a

- Jeśli się zgubiłeś mogę pomóc ci się odszukać.Ale najpierw, jesteś ranny, może pomogę.
- Nie trzeba. - warknął. Widać po nim zmęczenie i narastający bądź słabnący ból. 
- Daj, nie wyleczę cię do końca, nie jestem aż taka zdolna, jeszcze się uczę. 
Przesunęłam ogonem po jego ranie wypowiadając zaklęcie. Rana tylko troszkę się zamknęła i krew przestała lecieć. - No chociaż tyle. Jeśli jesteś zmęczony podążaj za mną, zaprowadzę cię do mojej jaskini tak by żaden wilk cię nie zauważył. Człowieku ? 
- Ech, dobrze. A no i dziękuje za pomoc.
Uśmiechnęłam się lekko i rzuciłam jeszcze tylko przez ramie - Tak na marginesie jestem Rose. 
                          <krótkie opo bo muszę bardziej poznać się na osobowości wilka i jego reakcjach :P>

Od Saviera

Zmęczony ciągłymi podróżami zatrzymałem się na terenie dawnej watahy mojego brata tylko że w innym czasie. Jestem ciekaw co te "czasy" przyniosły ciekawego. Położyłem się nie opodal jaskini w której kiedyś mieszkał z ojcem i naszą matką. Była już przez kogoś innego zamieszkana, czuć zapach wadery. Nie postrzeżenie podeszła do mnie kremowa ładna wadera, miła z wyglądu, jej ogon wyglądał jak pióro pawia.
- Witaj, jesteś zmęczony prawda?
- Tak. - Odpowiedziałem wpatrując jej się głęboko w błękitne oczy.
- Jeśli nie należysz do żadnej watahy, znajdź tu swe schronienie. Jestem tu alfą, zapraszam z otwartymi łapami. - Uśmiechnęła się do mnie miło. Jej głos był tak melodyjny, przyjemnie się słucha gdy coś mówi.
- Jeśli to ci nie przeszkadza chętnie zostanę z tobą na tym terenie, pamiętam jaki był dwieście lat temu.
- Dwieście lat temu ? - Spytała z niedowierzaniem, jej głos się trochę załamał. To nie w porządku.
- Przepraszam, musiałem coś pomylić, czasem opowiadam głupoty. - Zarumieniłem się, dopiero teraz zdałem sobie sprawę z tego że rozmawiam z innym wilkiem, zwłaszcza z waderą. Nie lubiłem wader, zawsze otaczały mojego starszego brata, niektóre nawet zraniły go, to nie były powierzchowne rany lecz te bardziej bolące. Zraniły jego serce. Nie wybaczę im tego nigdy, pamiętam jak by to było dziś. Mój brat tak silny udawał że nic się nie stało, lecz ja widziałem. - Hej Słuchasz mnie może trochę ? - spytała wadera.
- Przepraszam...- powiedziałem cicho.- Zamyśliłem się troszkę.
- Dobrze nic się nie stało. A więc ja ciebie tu zostawię bo muszę iść się troszkę pouczyć. Do zobaczenia. 

- Pa pa ... - Nie poznałem jej imienia a ona mojego, jest trochę zbyt bardzo łatwowierna, ma szczęście że nie jestem zły.     
  * Śpi na polanie * 
                                   < Ktoś odpisze, obojętnie jaki wilk :P Ale nie Rose, ona się uczy XD >  

Od Deux'a Do Rose

Obudziłem się w jakimś lesie... leżałem oparty o drzewo w postaci człowieka. Całe ciało, od stóp do głowy bolało niemiłosiernie, a do tego odkryłem, że mam ranę rozciągającą się od nadgarstka do ramiona mojej lewej ręki. Wtem poczułem przeszywający ból z tego miejsca, moje ciało chyba właśnie też zaczynało się budzić. Widziałem wszystko jakby przez mgłę, ale nie na długi okres, po mrugałem parę razy i mi przeszło. Po woli wstałem aby rozpoznać się w terenie. Zawsze to samo, ból w całym ciele, brak wspomnień a do tego kręci mi się w głowie, zawsze. Złapałem się za krwawiącą ranę prawą dłonią i przeszukiwałem tereny, nowe zapachy, nowy las... gdzie ja kuźwa trafiłem? Wszystko wydaję się takie obce... inne niż dotychczas... takie...magiczne? Po paru minutach wędrówki... a raczej człapania, dostałem się do niewielkiego jeziorka. Malutki skrawek wypełniony wodą a do tego jeszcze jakiś wodospad. Ukląkłem przy brzegu i podwinąłem zakrwawiony rękaw.
- Ugh... nie wygląda to przyjemnie... - powiedziałem do siebie i zacząłem przemywać ranę wodą.
Przede mną nabrała lekko rubinowej barwy, jak moje włosy. Cisza spokój... nawet nie zauważyłem tej wadery siedzącej praktycznie po drugiej stronie jeziorka... zaraz... WADERA? Spojrzałem w jej stronę, wydawała się trochę przybita... spoglądała w swoje odbicie w wodzie... chyba nie za bardzo była mną przejęta... Gdy tak wpatrywałem się w nią i ona w pewnym momencie spojrzała na mnie... a ja zamarłem. Uciekać? Błagać? Siedzieć? Zabić? Wiele pomysłów krążyło mi po głowie, ale postanowiłem, że grzecznie po siedzę w miejscu, dalej obmywałem swoją ranę a wadera zaczęła powoli podchodzić do mnie. W pewnym momencie znalazła się tuż przy mnie... i ... przemówiła... tak jak uważałem... nie jestem sam:
- Kim jesteś...?
Podniosłem wzrok na wilczycę dalej siedząc w tej samej pozycji.
- Jestem Deux... spokojnie, nie jestem żadnym szpiegiem... po prostu... zgubiłem się... - mruknąłem.

Rose?
Witamy Deux !